Opieka nad dzieckiem to praca w pełnym wymiarze godzin… 24/24. Wie o tym każda kobieta, która jest matką. Szczególnej pomocy medycznej i rady szuka pierworódka. Dlatego służba zdrowia zapewnia kobietom tak zwane wizyty patronażowe.Tydzień 1.Dzwonek do drzwi. W drzwiach stają dwie sympatyczne panie – położna i pediatra. – Przyszłyśmy na kontrolną wizytę, można zobaczyć maluszka? – uprzejmie pyta jedna z nich, po czym z taką samą uprzejmością zapraszam panie do środka.

Za chwilę znajdujemy się w pokoju, gdzie śpi dziecko. Pediatra zabiera się w mgnieniu oka do badania lekarskiego. W tym czasie położna „zwiedza” pomieszczenia, wypytując mnie o warunki socjalne, co bardziej przypomina wizytację niż wizytę. Po dokładnych oględzinach milknie, za to zanurza się w swój kajecik i coś pisze. Po chwili kończy i przestępując z nogi na nogę, spogląda na lekarkę. Zdaje się, że wykonała swoje zadanie. Z kolei pediatra z zaniepokojeniem pyta mnie o higienę pępka, ponieważ jej zdaniem niewłaściwie jest ona wykonywana, kwitując na koniec – zgnilizna. Nie zdziwiłoby mnie to, gdyby nie fakt, że po dwóch dniach kikut odpadł i rana się zagoiła. – Czy dziecko przed wyjściem ze szpitala miało badany poziom bilirubiny? – pyta. – Tak – odpowiadam, dodając, że wówczas była w normie. – Teraz wszystko wskazuje na żółtaczkę, proszę zobaczyć na zażółconą buzię. Radziłabym jechać do szpitala i zbadać. Na mojej twarzy pojawia się niepokój. Skoro zaleca szpital, to faktycznie musi być coś nie tak. Obiecuję jej, że jeszcze dziś pojadę na badanie. Tak kończy się wizyta patronażowa, która odliczając czas na powitania i pożegnania, trwała niecałe 10 minut. Panie przed wyjściem zapewniają mnie, że do ukończenia przez dziecko 1. roku życia, pojawi się u mnie pielęgniarka środowiskowa. Dziękuję bardzo za taki patronaż! A gdzie pytania dotyczące matki? Jak się czuje fizycznie? psychicznie? Jak radzi sobie ze zmęczeniem? Gdzie są porady dotyczące żywienia malucha? kąpania? Jest tyle pytań oczekujących na specjalistyczne odpowiedzi. Łacińskie patronatus oznacza sprawowanie opieki, udzielanie pomocy. Gdzie w tym przypadku pojawiła się opieka?Zawiedziona wizytą kontrolną, pojechałam zgodnie z zaleceniami do szpitala. Pielęgniarki noworodkowe w szybkim czasie dokonały pomiaru bilirubiny. Okazało się na szczęście, że nie ma powodu do obaw. Ku mojemu zdziwieniu, przyrząd, którym dokonywano pomiaru był wielkości telefonu komórkowego i bez problemu zmieściłby się w torebce pani doktor, udającej się na wizytę. Co więcej, wynik otrzymywano natychmiast. Można było zatem uniknąć wyprawy noworodka do szpitala i niepotrzebnych niepokojów. Na podobnym poziomie co pierwsza kontrola, przebiegała wizyta patronażowa pielęgniarki środowiskowej. Czas wizyty w moim domu nie wydłużył się. Rozmowa przypominała raczej wywiad, w którym udzielałam odpowiedzi na kilka pytań, dotyczących żywienia i snu dziecka. Po wyrwaniu blankieciku z książeczki RUM, pani pielęgniarka życzyła mi wszystkiego dobrego, przede wszystkim zdrowia. I będzie ono potrzebne wszystkim matkom, patrzącym na chory system państwowej służby zdrowia. Apeluję zatem o zmianę przepisów na takie, które umożliwiłyby kobietom w tym trudnym czasie poczuć się komfortowo na ciele i duszy.

Tekst: eM

Wydawca oraz Redaktor portalu MlawaInfo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karna lub cywilna

Jeden komentarz

  • Odpowiedz
    Ojciec
    17 sierpnia 2011

    Zgadzam się z artykułem i postulatem. Wizyta to czysta farsa i kolejny wymysł jakiegoś pana urzędasa, który nie ma zielonego pojęcia jak powinno się zająć psem a co dopiero dzieckiem. Zgadzam się również, że taka wizyta nie powinna ograniczać się do obejrzenia mieszkania, oględzin powierzchownych noworodka ale również powinno się zainteresować matką jak pisała autorka felietonu jej zdrowiem fizycznym i psychicznym. Powiem też, że dużo zależy od Pani „doktor” i pielęgniarki nie tylko od chorego systemu, którego żaden rząd nie potrafi naprawić.