„ – Wierzyć lub nie, ale coś na rzeczy jest” – tymi słowami sprzedawczyni w mławskim sklepie ucięła pogadankę na temat owych słynnych ostatnio kręgów zbożowych, rodem z filmu Znaki z Melem Gibsonem w roli głównej.

Choć klientki nie dały za wygraną i nadal komentowały to rzekome nadprzyrodzone zjawisko, ekspedientka z lekkim uśmiechem na twarzy podawała zakupiony towar. Bo jak tu się zachować? Jaką postawę przyjąć? Bać się? A może nastawić się pozytywnie i w razie niespodziewanej wizyty, niczym Louis De Funes, poczęstować zupą, jak grająca przez niego postać w Kapuśniaczku? No cóż, jak każda nie sprawdzona hipoteza – zwolenników zawsze tyle samo co przeciwników. W każdym razie, z niebem nigdy nie ma żartów! Nie tylko w odniesieniu religijnym. Człowiek od wieków spoglądając w niebo, lękał się jego ogromu, potęgi, którą niosły żywioły,            jak choćby zgodnie z obecną porą roku – burze. Błyskawice i pioruny stwarzały wrażenia wizualne, budząc w ludziach podziw i strach. Do tego dochodziło przekonanie, że niebo to przestrzeń odległa, której nie da się dotknąć, a więc zbadać. Pozostawała zatem nie odkryta. Choć dziś, po Koperniku, Newtonie i innych minęły wieki, nadal krążą historie o Twardowskim wysłanym na Księżyc. Każdy kolejny wiek niósł za sobą nowe informacje, nad którymi pracowali badacze – chemicy, fizycy czy wreszcie astronomowie. Poznano odpowiedzi na wiele nurtujących pytań, dotyczących ciał niebieskich takich jak Księżyc czy Słońce. Do osobliwości zaliczyć na pewno można zaćmienie, któremu to wyczerpująco dużo uwagi poświęcił niejaki Bolesław Prus, oglądając ten fenomen – i tu wielu zaskoczę – nigdzie indziej jak w naszym mieście – Mławie. „— Zaćmienie…Już nie widzę sekundnika na zegarku, ręce mi dygoczą, jakbym komu wygrażał.Zapalam jedną zapałkę, drugą… obie gasi mocny wiatr. Daję za wygraną sekundom, minutom, barwom; wszystko leci mi z rąk, nie wiem, na co pierwej patrzeć.Lecz w takich razach człowiek prędko się opanowuje. Otóż i jestem świadkiem zaćmienia zupełnego.”W taki sposób Bolesław Prus opisywał w Kurierze Codziennym całkowite zaćmienie Słońca, które obserwował w Mławie 19 sierpnia 1887 roku. Czytając artykuł pt. Wędrówka po ziemi i niebie, można dokładnie prześledzić nastawienie literata do naszego miasta, jadącego do Mławy na tę okazję. Dowiadujemy się szczegółowo o pogodzie, będącej niestety przeszkodą, ze względu na występujące zachmurzenie. Pisarz opisuje także swoich towarzyszy, wśród których pojawił się, warty wspomnienia, Wiktor Gomulicki, czyli kolejny, obok Prusa, przedstawiciel epoki literackiej – Pozytywizmu. Jakby nie patrzył, 19 sierpnia 1887 rok to dla Mławy data wyjątkowa. Dla jednych unikatem będzie zaćmienie, na które wówczas zjechały tłumy, jak pisał kronikarz: ziemian, inżynierów, chemików, literatów i filistrów, dla drugich, to obecność twórców okaże się najważniejsza. Choć sam Prus przyznaje, że jechał do Mławy z dezaprobatą i obojętnością w sercu, to jednak zaćmienie zrobiło na nim wielkie wrażenie, można powiedzieć, urósł przez to, jak sam pisał, do rangi mężów, co w dniu 19 sierpnia przyozdabiali swymi kształtami mławskie pagórki. Niestety, samą Mławę wspomina dość szaro. Najpierw nazywając ją po prostu wsią, a dalej przedstawiając smutny nostalgiczny krajobraz:„(…) Obszerna równina. Za nami, w głębi, leżą ogromne budynki stacji, żółte, z czerwonymi dachami; na prawo, o sto kroków, drugi pagórek, na nim domek młynarza, jeszcze jeden domek niewykończony, bez drzwi i okien, i wiatrak, który jakby nigdy nic, wywija skrzydłami. Daleko na południe znowu widać wiatrak i wieże mławskiego kościoła. Zresztą, smutna równina, bardzo rozległa, a nad nią szare obłoki, gęsto poprzerywane bladymi szczelinami.(…)”I nie ma się co dziwić. Pamiętajmy, że Prus widzi Mławę sprzed 124 lat, poza tym uroku nie dodaje również pora dnia, czyli godzina 5 rano, zatem czas jeszcze przed wschodem słońca. Bo jeśli dziś znów zawitałby do miasta, wyszedł na peron stacji, jak wówczas Mława-Wólka, to oczywiście wiele mogłoby się zmienić w jego opisie. (Zamiast domku młynarza czy wiatraka, stare, zaniedbane, pozostawione same sobie budynki kolei i kładka, wymagająca gruntownego remontu.)Zupełnie inaczej jednak odnosi się do wyjazdu tuż po obejrzeniu zaćmienia. Z zachwytem oddaje wielkość zjawiska, odnosząc się do siebie jako do zwykłego śmiertelnika. Na koniec sprawdzian       z lektury: W jakiej powieści Prus posłużył się wydarzeniami sierpniowymi? Dostojnie mówiąc o naszym mieście: Mława ma swój udział w Faraonie! :„(…)I stała się rzecz okropna: w miarę jak głos mówił, słońce traciło blask. A wraz z ostatnim słowem zrobiło się ciemno jak w nocy. Na niebie zaiskrzyły się gwiazdy, a zamiast słońca stał czarny krąg otoczony obrączką płomieni. (…) Tym sposobem, dzięki zaćmieniu słońca, pełne mądrości stronnictwo kapłańskie już i w Dolnym Egipcie zachwiało powagę Ramzesa XIII.(…)”Wykorzystane zjawisko zaćmienia,  spowodowało zwrot akcji, wpływając tym samym na dalsze losy bohaterów. Jak widać, Mława pośrednio wpisała się do literatury okresu Pozytywizmu, a co za tym idzie, weszła do kanonu klasyki polskiej twórczości. Na usta aż cisną się słowa – jak dumnie mieszkać w Mławie…

Tekst: eM

Źródła:B. Prus, Faraon, PIW 1982;B. Prus, Kurier codzienny: Wędrówka po ziemi i niebie, 1887

Źródło zdjęcie: http://www.moller.com/files/M200_Brochure.pdf

Wydawca oraz Redaktor portalu MlawaInfo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karna lub cywilna

Brak komentarzy