W lipcu 2014 r. minęła 69 rocznica śmierci Sługi Bożego O. Berdnarda Kryszkiewicza, świątobliwego zakonnika, członka Zgromadzenia Męki Pańskiej (pasjonistów). Ten syn mazowieckiej ziemi w czasie krótkiego życia zasłynął pokorą, służbą prześladowanym, gorliwością zakonnika, ojcowskim podejściem do wychowanków jako mistrz nowicjatu. Gdy umierał na tyfus w przasnyskim szpitalu 7 lipca 1945 r., obecna przy łożu śmierci siostra szarytka powiedziała: „Tak umiera tylko święty”.

Bernard Kryszkiewicz, w świeckim życiu Zygmunt, urodził się 2 maja 1915 roku w wielodzietnej rodzinie Tadeusza i Apolonii z Gołębiowskich. Matka pochodziła z ziemiańskiej rodziny, ojciec raczej z ubogiej, wiejskiej. W wieku 14 lat Tadeusz wyruszył ze swej rodzinnej Woli Szydłowskiej do pobliskiej Mławy, gdzie uczył się i pracował w warsztatach mechanicznych. Trochę szczęście, a trochę upór i rzetelność sprawiły, że stał się właścicielem cenionego w Mławie zakładu i doszedł do znacznego majątku. Ale zanim to nastąpiło, jak wielu Mazowszan, został Tadeusz Kryszkiewicz aresztowany przez władze carskie i pod zarzutem szpiegostwa zesłany na Syberię.

bernard

Na zesłaniu spędził 7 lat. Zostawił w Mławie dzieci i żonę oczekującą następnego potomka. Tym oczekiwanym dzieckiem był właśnie Zygmunt, przyszły o. Bernard. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i powrocie ojca życie Kryszkiewiczów zaczęło się stabilizować.

Mały Zygmunt rósł w atmosferze rodzinnego ciepła pod okiem bardzo religijnej matki. Był jednak dzieckiem bardzo trudnym. W Mławie miał opinię dziecka bardzo niegrzecznego. Często ojciec musiał karać z pasem w ręku za kolejne wybite szyby, bójki z kolegami czy inne figle Zygmunta. Do nauki też jakoś Zygmunta nie ciągnęło. Czteroklasową szkołę ukończył ucząc się w domu. Później rodzice postanowili oddać go do istniejącego w Mławie państwowego gimnazjum. Szkoły tej jednak nie zdołał ukończyć.

BK-kaplan

Boża Opatrzność czuwała jednak nad małym urwisem. Za sprawą matki trafił do pobliskiego Przasnysza. W Przasnyszu od 1923 roku przebywali, sprowadzeni przez sł. Bożego abp Antoniego Juliana Nowowiejskiego, ordynariusza diecezji płockiej, ojcowie ze Zgromadzenia Męki Pańskiej (pasjoniści). Uczniowie duchowi św. Pawła od Krzyża, swego założyciela, prowadzili przy przasnyskim klasztorze Szkołę Apostolską dla chłopców pw. św. Gabriela. Do niej właśnie oddano trzynastoletniego Zygmunta. W Przasnyszu nastąpiła całkowita przemiana „łobuziaka” z Mławy.

Zygmunt dość szybko zdobył opinię prymusa. Był bardzo koleżeński, coraz więcej czasu spędzał na modlitwie. Powoli w przasnyskim gimnazjum rodziło się zakonne powołanie. Gdy podjął decyzję o wstąpieniu do pasjonistów nie zdobył od razu aprobaty ojca, który długo nie mógł się pogodzić z postanowieniem syna. Mimo to 14 września 1933 roku na uroczystość obłuczyn stawiła się cała rodzina.

Osiemnastoletni Zygmunt przybrał zakonne imię Bernard od Matki Pięknej Miłości, przywdział habit, a na znak, że chce kroczyć drogą założyciela, św. Pawła od Krzyża włożył na głowę koronę z drzewo cierniowego i krzyż na ramiona. Po obłuczynach wyjechał do klasztoru w Sadowiu k. Ostrowa Wielkopolskiego, by tam obyć nowicjat. Po roku wrócił do Przasnysza już jako kleryk, by rozpocząć studia teologiczne. Pod koniec roku 1936 z woli przełożonych wyjechał na dalsze studia do Rzymu. W Rzymie zamieszkał w klasztorze przy Monte Celio, niedaleko Koloseum, przy bazylice św. św. Jana i Pawła.

Podczas studiów w Rzymie zdobył sobie opinię człowieka bardzo skupionego, lecz zarazem otwartego na innych, wzorowego zakonnika. Wiosną i latem 1938 roku miały miejsce dwa ważne wydarzenia w życiu brata Bernarda – 14 maja otrzymał święcenia diakonatu, w lipcu święcenia kapłańskie. We Włoszech jednak po raz pierwszy objawiły się oznaki poważnej choroby. Raz po raz napomykał o uporczywym bólu głowy. Niepokój lekarzy starał się nadrabiać cierpliwością, jednak ojciec generał nakazał mu przerwanie studiów i powrót do Polski.

Przez klasztor w Sadowiu, dom sióstr szarytrek w Pęcharach k. Warszawy, w lutym 1939 roku wrócił do klasztoru pasjonistów w Rawie Mazowieckiej. Dopiero wiosną tego roku może odprawić uroczystą Mszę św. prymicyjną w rodzinnej Mławie. Po prymicji przybywał w Przasnyszu. Tu zastała go wojna.

Opuścił przasnyski klasztor 2 września, udając się na wojenną tułaczkę. Przebywał najpierw w Rawie Mazowieckiej, a następnie u proboszcza w parafii Tuczna na Podlasiu. Wiosną 1940 roku wraca do Rawy Mazowieckiej. Tu w życiu młodego pasjonisty zaczął się okres szczególny. Brał o. Bernard czynny udział w organizacji tajnego nauczania, pomagał przesiedlonym z Wielkopolski, prowadził rekolekcje w okolicznych parafiach, pełnił funkcję mistrza nowicjatu i opiekuna kleryków. Podczas dwutygodniowych walk na ulicach Rawy, zimą 1945 roku wychodził do rannych, odgruzowywał zasypanych, umierających jednał z Bogiem, pracował w prowizorycznym szpitaliku urządzonym w podziemiach klasztory.

Po wyzwoleniu, wiosną 1945 roku, z woli przełożonych, jako pierwszy pasjonista wrócił do Przasnysza. Tu zastał kościół i klasztor w strasznym stanie. Kierował odbudową przasnyskich obiektów należących do pasjonistów. Już 1 kwietnia w zniszczonym kościele odprawił pierwszą po wojnie Mszę św. Przeciążony pracą organizm zaatakowany został przez tyfus.

Zmarł o. Bernard 7 lipca 1945 roku, w wieku zaledwie 30 lat. Grób świątobliwego zajkonnka znajduje się w kruchcie przasnyskiego kościoła. O.Bernard Kryszkiewicz był twórcą „traktatu pedagogicznego” Pedagogicum. Dziełko to, to właściwie zapis refleksji o. Kryszkiewicza z czasów kierowania zakonnym nowicjatem w Rawie Mazowieckiej.

Ojciec Bernard Kryszkiewicz

Źródło:kosciol.pl

Wydawca oraz Redaktor portalu MlawaInfo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karna lub cywilna

Brak komentarzy