Urodził się w Chicago. Jego matka, która krótko przedtem wyemigrowała z Polski, wcześnie zmarła. Po jej śmierci jego ciotka zdecydowała się na powrót do Warszawy. Tam skończył Konserwatorium Warszawskie, w klasie kompozycji profesora Romana Statkowskiego. I właśnie jako skrzypek Victor Young (w Polsce nazywał się Wiktor Jung) debiutował w Filharmonii Warszawskiej.

Kuba Stankiewicz zaprosił do studia mieszkającego w Los Angeles kontrabasistę Darka Oleszkiewicza, którym rozumie się bez słów, bo współpracują ze sobą od młodych lat. Oleszkiewicz, uczeń Charliego Hadena i jego protegowany, zasłynął nagraniami i koncertami z Bradem Mehldauem, jest wziętym sidemanem i edukatorem.

Na 50. festiwalu Jazz nad Odrą Stankiewicz i Oleszkiewicz dali fantastyczny koncert w duecie grając w większości program z tego albumu. W L.A. dołączył do niech doskonały perkusista Peter Erskine, niegdyś członek grup Weather Report, Steely Dan i Steps Ahead, a później członek zespołów Diany Krall i Kate Bush. Kto sądzi, że Erskine najlepiej sprawdza się w zespołach fusion, zweryfikuje poglądy słuchając tego albumu. Uprzedzę wrażenia – gra niezwykle subtelnie i nastrojowo.

Tytułowy Victor Young to jeden z najwybitniejszych amerykańskich kompozytorów XX wieku. Zasłynął muzyką filmową, a jego piosenki stały się lubianymi standardami. Odkrywając jego utwory Kuba Stankiewicz przypomniał sobie, jak grając w kwartecie Janusza Muniaka temat „Beautiful Love”, usłyszał od lidera uwagę: „…stareńki, ten utwór brzmi jak polska albo rosyjska melodia ludowa. Jak oni tam w Ameryce mogli coś takiego napisać?”.

Kiedy Stankiewicz zaczął śledzić koleje życia Victora Younga, okazało się, że chociaż urodził się w 1899 lub 1900 r. w Chicago, to uczył się w Warszawie. Jego rodzice, polscy Żydzi, pochodzili z Mławy i wyemigrowali do USA w XIX w. Kiedy zmarła matka Abe, bo tak miał na imię, został wysłany wraz z siostrą Helen do dziadków, do Warszawy.

Album „The Music of Victor Young” zawiera reprodukcje dokumentów, m.in. dyplomu Warszawskiego Konserwatorium podpisanego przez dyrektora Stanisława Barcewicza i nauczyciela kompozycji Romana Statkowskiego, ucznia Piotra Czajkowskiego. Właśnie ze Statkowskim łączy Victora Younga podobieństwo stylu kompozycji.

Abe Young był utalentowanym skrzypkiem. Grał nawet dla cara Mikołaja w St. Petersburgu, gdzie zastała go rewolucja i musiał uciekać przed bolszewikami do Warszawy, potem pojechał do Paryża i w 1920 r. wrócił do rodzinnego Chicago. Od połowy lat 30. mieszkał w Hollywood pisząc muzykę do filmów m.in.: „Przypływ”, „Jeździec znikąd”, „Johnny Guitar”, „Komu bije dzwon”, „Podróże Guliwera” i „W 80 dni dookoła świata”. Za ten ostatni otrzymał nagrodę Oscara, do której był nominowany 22 razy. Niestety, zmarł kilka miesięcy przed ceremonią.

Większość standardów Victora Younga to piosenki z wystawianych na Broadwayu musicali i filmów. Album otwiera „Love Letters” – chwytliwa, pogodna melodia o słowiańskim charakterze, jak podkreśla sam Kuba Stankiewicz. Ballada „Summer Love” jest rozciągnięta w czasie i tkana nutami fortepianu, kontrabasu oraz muskanej szczoteczkami perkusji niczym delikatna pajęczyna. To mistrzowska interpretacja, która plasuje trio Kuby Stankiewicza na szczycie jazzowych formacji w skali światowej. Temat „Everything I Do” ma spacerowy rytm i radosny charakter.

Pomiędzy kompozycjami Younga znalazło się Preludium Romana Statkowskiego. Zapewne Kuba Stankiewicz chciał pokazać, jak silny był wpływ polskiego nauczyciela na ucznia, bo styl mieli podobny. Jeden z najsłynniejszych standardów Younga „Stella by Starlight” spopularyzował Miles Davis. Świetną solówkę gra tu Darek Oleszkiewicz.

Temat „Johnny Guitar” kojarzy się z muzyką Krzysztofa Komedy, który świadomie (bądź nie) nawiązał do przewodniego motywu w swojej kołysance „Sleep Safe and Warm”. Mniej znana kompozycja „Alone At Last” rozpoczyna się od akordów kontrabasu, a jej chwytliwy temat zasługuje na szerszą popularyzację. Album zamyka kolęda „It’s Christmas Time Again”, którą Young zaaranżował dla wokalistki Peggy Lee i towarzyszącej jej orkiestry. To doskonałe wprowadzenie w świąteczny nastrój.

Nie policzę, ile już razy słuchałem „The Music of Victor Young”. Po 50 minutach mam ochotę ponownie wcisnąć przycisk Play i zagłębić się w tak bliski nam świat urzekających pięknem melodii, mistrzowskie interpretacje i naturalne brzmienie instrumentów.

Już międzywojenna prasa polska rozpisywała się o jego twórczości przy okazji premiery filmu „Przypływ”. Był jednym z najwybitniejszych twórców amerykańskiej muzyki filmowej obokMaxa Steinera, Ericha Wolfganga Korngolda, Alfreda Newmana, Dimitrija Tiomkina czy Herberta Stotharta. Aż 22 razy był nominowany do Nagrody Akademii, którą chyba jako jedyny otrzymał pośmiertnie, za „W 80 dni dookoła świata” (1956).

Zmarł na raka w Palm Springs, będąc u szczytu powodzenia.

victor-young

Źródło:audio.com.pl/wikipedia

Wydawca oraz Redaktor portalu MlawaInfo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karna lub cywilna

Brak komentarzy