Rozmawiamy z Dominiką Rau, kandydatką do Rady Miasta Mława, rekonstruktorką Grupy Rekonstrukcji Historycznych Ludności Cywilnej i studentką Dramy i Teatru oraz Performansu na wydziale Theatre Film&Television Studies Uniwersytetu w Aberystwyth w Walii.

Mieszka Pani bardzo daleko od rodzinnego miasta Mława. Dlaczego zdecydowała się Pani kandydować do Rady Miasta i jak wyobraża sobie Pani godną reprezentację mieszkańców?

– Jako 12-latka przeprowadziłam się na ulicę Narutowicza. Dopiero tam zobaczyłam jak żyją Mławianie, poznałam prawdziwe piekło mławskich dzielnic i dziejące się tam na co dzień dramaty. Wciąż mam w pamięci moich przyjaciół, którzy często bez celu błąkali się po ulicach, szukając zajęcia. Kończyło się to problemami w szkole, alkoholem. To były domy, w których o Wigilii dzieci mogły tylko pomarzyć, brakowało pieniędzy, a wciąż nikt nie wyciągał do nich ręki. Ja błąkałam się razem z nimi, bo byli i wciąż są fantastycznymi przyjaciółmi, ale nie potrafię nawet opisać jak dużo czasu zajęło mi wytłumaczenie znajomym ze szkoły, nauczycielom czy nawet rodzinie, że to nie „bandyci”, „przestępcy”, „patologia”, „narkomani” tylko ludzie o wielkich sercach i wielkiej wrażliwości, którzy wciąż cierpią odrzuceni przez resztę społeczeństwa. Tak powstała akcja „Wyciągamy Dzieci z Bramy”, której zostałam koordynatorem i do której utwór promocyjny nagrali dla nas chłopaki z NPWM. Akcja pod patronatem MDK w Mławie i Głosu Mławy dała niesamowite rezultaty, a moi koledzy włączyli się do pomocy w niej, po raz pierwszy mając możliwość poznać Policję czy inne służby, razem tańcząc i śpiewając, a nie będąc ‚spisywani pod klatką za stanie’. Wtedy zrozumiałam, że warto, a przecież byłam już licealistką w Warszawie. Internauci piszą, że już dawno nie mieszkam w Mławie, więc czego chcę.

14182_1505305999687207_4780519481765180916_n

A ja zapytam: A Ty mieszkasz. Czy coś się z tego powodu zmieniło? Cotygodniowe powroty do domu, działanie w Grupie Rekonstrukcji Historycznych Ludności Cywilnej i godne reprezentowanie miasta. Nie muszę być radną, by to robić, robię to od wielu lat, opowiadając o tym jaka Mława jest piękna. Dziś jako osoba pełnoletnia, z doświadczeniem również w administracji, czego nauczyłam się na Politechnice Warszawskiej, a także ze świeżymi innowacyjnymi pomysłami mam prawo kandydować i walczyć o własne miasto, które jest traktowane przedmiotowo. Już dawno przestało się w nim liczyć dobro mieszkańców, jeśli kiedykolwiek się liczyło. Brak bezpieczeństwa na ulicach, latarnie gaszone o 22-24, brak możliwości rozwoju dla przeciętnego młodego mieszkańca, bo przecież na atrakcyjne zajęcia dodatkowe stać tylko tych bogatszych. I „cudowne” stypendia dla najzdolniejszych w wysokości 150zł… śmieszne, gdy ceny podręczników osiągają kwotę nawet 400zł. Pracy wciąż brak, ludzie za najniższą krajową pracują w ciężkich warunkach na taśmach produkcyjnych, a po powrocie z pracy śmierdzą chemikaliami zagrażającymi życiu i ze łzami w oczach mówią, że dłużej już nie wytrzymają. Mieszkańcy Wólki odcięci od dojazdu do Mławy, dzieci pozbawione prostej i bezpiecznej drogi do szkoły. Czy to jest ten mławski raj, o którym mówią obecnie władze miasta? Nie jestem typowym mławskim studentem, który wyjechał i nie chce mieć z tym miastem nic wspólnego. Kilka razy w tygodniu przeglądam mławskie portale internetowe i jestem w stałym kontakcie z moimi znajomymi, którzy nadal tam żyją i pracują. I to dla nich chcę to zrobić, bo wiem, że oni sami nie mają siły, by walczyć o siebie. Ja nie muszę już walczyć, osiągam sukcesy zagranicą, takie jakie sobie wymarzyłam. Ktoś inny w moim rodzinnym mieście walczy o kawałek chleba, bo o nim zapomniano. A po drugiej stronie ulicy stoją samochody, którymi podjeżdżają bogaci Panowie w garniturach, zmierzający do Ratusza Miejskiego. Boli mnie ta niesprawiedliwość. Jak bardzo źle jest w Mławie? Proszę poczytać komentarze mławian pod różnymi artykułami. Do jakiego stopnia ludzie muszą być sfrustrowani, pisząc tak okropne rzeczy na temat innych? Jak dużą nienawiść i żal muszą w sobie mieć, by wylewać anonimowo pomyje na innych. Przecież to niedorzeczne. Przeciętny sfrustrowany Pan Andrzej wraca do domu po męczącej pracy na pół etatu, z której nie da się nawet wyrzyć i myśli ‚napiszę coś w internecie, niech mają za swoje, jak mnie boli to innych też powinno’. Ale żaden Przeciętny Pan Andrzej nie tupnął nogą i nie powiedział, że nie ma za co żyć albo zwyczajnie nie ma co robić. Ja nawet nie znajduję sekundy, by napisać jakiś przemyślany komentarz. Jak mi się nie podoba to tupię nogą i mówię „Nie zgadzam się!” Dlatego jestem odpowiednią osobą na tym stanowisku. Nie zamierzam bać się układów, walcze o moich najbliższych, o przyszłość moich przyjaciół i rodziny, którzy chcieliby w Mławie spędzić resztę swojego życia. Ich problemy są takie jak każdego mieszkańca miasta, chcą po prostu żyć godnie i spokojnie. I o tę godność i spokój jako Radna Miasta Mławy będę dla Państwa walczyć, jeśli tylko Państwo mi na to pozwolą.

1525322_1506764956207978_107978488071193635_n

– Nasza Redakcja dowiedziała się, że zagrała Pani w filmie Miasto 44, czy to prawda?

– Tak. To była niesamowita przygoda, ale też zwykły przypadek. Moje życiowe motto brzmi: Jeśli się czegoś bardzo chce to wszystko jest możliwe, jeśli nie wyszło, to znaczy, że chciało się za mało. W tym przypadku również się sprawdziło. Byłam na wszystkich możliwych castingach do tego filmu, na każdym znalazł się ktoś lepszy. Odpuściłam. Któregoś dnia zawiozłam znajomych na nagrania do Miasta 44 do Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych na ulicy Chełmskiej w Warszawie. Zaskoczyło mnie pytanie pracownika agencji aktorskiej – A Pani oczywiście z nami gra? – Nie… Ja tylko przywiozłam znajomych… – To już Pani gra, Pani ma taką urodę, idealną do sceny uwolnienia Żydów. Mieliśmy wszyscy wielki ubaw z tej całej sytuacji. Scena była nagrywana w Święto Wojska Polskiego w 2013 roku. Byłam pewna, że nawet nie zobaczę się na wielkim ekranie, a jednak. Miasto 44 nie było pierwszym filmem wojennym, w którym udało mi się zagrać. Mam za sobą rolę epizodysty w Bitwie Warszawskiej 1920 u boku Nataszy Urbańskiej, a także statystowanie w filmach Stawka Większa niż Śmierć, Historia Roja czyli w Ziemi Lepiej Słychać, Ogłuszeni Ciszą czy produkcjach dokumentalnych jak Tajemnice Lasów Piaśnicy. Przyznam jednak, że jeden dzień na planie Miasta 44 zrobił na mnie wrażenie. Przede wszystkim ogromny profesjonalizm i szacunek do człowieka, obojętnie czy był on statystą, epizodystą, rekonstruktorem czy aktorem. Każdy był traktowany z należytą uwagą, tymczasem w innych filmach statyści są tylko tłem, niczym dla produkcji, a pracują przecież tak samo ciężko jak inni. Jan Komasa uścisnął dłoń każdego kto brał udział w tej scenie, a przecież zdarza się czasem przez 12 godzin pracy nawet nie dostrzec reżysera. Pomimo, że wiem już jak wygląda praca na planie filmowym, film wciąż nie jest moją mocną stroną, nie marzę jak moi znajomi by zagrać u boku Jacka Nicholsona, wręcz przeciwnie o filmie nie mam zielonego pojęcia. Moi współlokatorzy uczą mnie oglądać filmy, ja nigdy nie miałam na to czasu. To teatr był od zawsze moją pasją i to jemu poświęcam cały swój wolny czas.

10320494_645026442244354_2889998595200485497_n

– No właśnie. Skąd pojawiło się u Pani zamiłowanie do teatru i skąd też wziął się pomysł na studia za granicą?

– Pierwsze teatralne kroki stawiałam już w Szkole Podstawowej nr 7 w Mławie w Zespole Wokalno-Tanecznym „Literka”, później w Gimnazjum nr 1, gdzie śpiewałam w chórze i tańczyłam w zespole tanecznym. Następnie w grupie teatralnej Miejskiego Domu Kultury w Mławie i Grupie Rekonstrukcji Historycznych Ludności Cywilnej. Brałam udział w kilku warsztatach teatralnych rocznie i to właśnie praca z różnymi ludźmi otworzyła mnie na teatr. Największym impulsem były jednak warsztaty z Aleksandrą Dziurosz i Bartłomiejem Ostapczukiem z tańca współczesnego i pantomimy, których rezultatem był spektakl Inspiracje w MDK w Mławie. Do dziś mam w domu zasuszoną różę, pierwszą, którą otrzymałam po spektaklu i mam nadzieję, że nie ostatnią. Wtedy zrozumiałam, że teatr zaczyna być moim życiem. Z powodu bardzo poważnej kontuzji zerwania nerwów i mięśni uda podczas zajęć tanecznych, która przez prawie rok uniemożliwiła mi chodzenie, musiałam podjąć decyzję wyjazdu do Warszawy do liceum. W Mławie nie było tego typu opieki medycznej, a ja dwa razy w tygodniu musiałam odbywać kosztowną rehabilitację, moja Mama nie mogła podjąć dodatkowej pracy, taniej było nam zapłacić za bursę szkolną niż jeździć dwa razy w tygodniu do Warszawy samochodem, kontuzja nie pozwalała na jazdę autobusem czy pociągiem. Od razu znaleźli się zazdrośnicy, którzy mówi „o, patrzcie, gwiazda, Warszawianka”, bo przecież każdy chciałby się uczyć w stolicy… Nie mogę nawet opisać jak wiele mnie to nauczyło, bo kiedy moim koleżankom mamy robiły kanapki do szkoły, ja musiałam sobie radzić ze wszystkim sama, w obcym, dużym mieście. Myślę, że to był też powód wyjazdu do Aberystwyth, w Polsce nie otrzymałam możliwości studiowania na Akademii Teatralnej, chociaż byłam na przesłuchaniach, a przecież chciałam robić to co kocham. Sama śmieje się ze swojej odwagi. Dziś nie żałuję, poznałam tu naprawdę wielu fantastycznych ludzi z całego świata. Studia tutaj są zupełnie inne niż w Polsce, to 10 godzin wykładów, seminariów i zajęć praktycznych oraz około 30h tygodniowo spędzonych na czytaniu w bibliotece, na konstruktywnym myśleniu, budowaniu samodyscypliny, treningach, a przede wszystkim rozwijaniu kreatywności i wyobraźni. Dziś rozumiem dlaczego tylko nieliczni Polacy mogą się pochwalić innowacyjnymi projektami i osiągnięciami w dziedzinie nauki. W Polsce studenci po prostu nie mają na to czasu, muszą uczyć się książek na pamięć. Zakuć, zdać, zapomnieć. Tu nikt nie wymaga od nas bycia robotem i to jest piękne, mamy czas na autorskie projekty.

Jak Pani ocenia upływającą kadencję Rady Miasta i jak wyobraża sobie Pani kolejną, być może z Pani udziałem?

To co wydarzyło się w ciągu ostatnich 4 lat przeraża mnie najbardziej. Chociaż poprzednia kadencja prawie niczym się nie różniła, zakładając, że wciąż mamy tych samych ludzi przy władzy. Mówi się, że „Mława wypiękniała”. Może i tak chociaż według mnie piękno miasta mierzy się miarą zadowolenia mieszkańców, a nie miarą nowej elewacji Ratusza Miejskiego. Mamy kilka boisk i kilka hal sportowych, a ledwo z jednej ktokolwiek chciał korzystać. Oczywiście jest to korzyść dla uczniów tylko czy miasto było na to stać? Mamy kilka nowych miejsc rozrywki, ale nic nie jest zasługą władz miasta, a jedynie prywatnych inwestorów. Decyzje są podejmowane pochopnie, sesje Rady Miasta obfite są w prywatne docinki i formułki niezrozumiałe dla przeciętnego mieszkańca. Urząd z Klasą chociaż niestety ciężko to dostrzec. Studenci, nie chcą już nawet wracać na weekend, bo po co? Zdolni wyjeżdżają jak najszybciej, bo im zdolniejszy jesteś tym szybciej stwierdzą, że dochodzisz do wszystkiego nierządem i złodziejstwem. Wynika to z tego, że ludzie są zwyczajnie nieszczęśliwi. Przykro im, że oni latami pracują i wciąż im się nic nie udaje, a innemu udało się odrazu. Ciężko jest związać koniec z końcem w Mławie, ciężko porozmawiać o swoim życiu. Dużo łatwiej zająć się cudzym i nieco poplotkować. Mam wrażenie, że to taka forma terapii, by mieć siłę walczyć z problemami. To główny problem mijającej kadencji. Mydlono ludziom oczy, że się buduje…że się robi… Ale oni odczuwają, że nic się nie zmienia, a jest nawet gorzej. I właśnie to trzeba zmienić. Myślę, że obecne wybory są obfite w kandydatury wielu młodych ludzi, którym warto dać szansę, bo my wychowaliśmy się w czasach wolności słowa i samodzielnego myślenia, a przede wszystkim od pierwszych szkolnych lat uczono nas efektywnej pracy w grupie. Pokolenia naszych rodziców i dziadków nie miało takiej możliwości. Jest szansa, że sesje Rady Miasta w końcu przestaną być teatrzykiem, a zaczną być politycznym posiedzeniem, w którym decyduje się na co nas stać, a na co nie i czego potrzebuje nie Mława jako punkt na mapie, ale Mława jako jej Mieszkańcy.

Dziękujemy Pani za rozmowę.

Ja również dziękuję. Jeśli chcieliby Państwo zadać mi inne pytania, bądź podzielić się refleksjami proszę o napisanie e-maila na adres dominika.rau@gmail.com

9011_1530452373839236_3807754625384804687_n

10703915_1530452390505901_7598092178476645270_n

DSC05596

Misza

P8150289

Dominika Rau

Wydawca oraz Redaktor portalu MlawaInfo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karna lub cywilna

Jeden komentarz

  • Odpowiedz
    nikt
    8 grudnia 2014

    nikt się nie ośmieli komentować…