10 września o godz. 5.45. z parafii Św. Rodzina wyruszy piesza pielgrzymka do Żuromina.

21 września (środa) będzie pielgrzymka do Loretto k. Wyszkowa. Wyjazd o godz. 7.00, koszt  30 zł. Zapisy u p. Anny Piotrkowskiej z parafii MBKP.

W dniach 24  –  25 września będzie ogólnopolska pielgrzymka małżeństw i rodzin na Jasną Górę. Organizujemy wyjazd z naszej parafii w niedzielę 25 września o godz. 4.00 sprzed kościoła. Koszt przejazdu 60 zł. Zapisy do 18 września.

Historia objawień:

Był jesienny wieczór 1690 roku. Chmury przykryły niewielką miejscowość Żerominem zwaną tak, że ciemno było już na dworze. Chłodny październikowy wiatr pogwizdywał w brzozach i sztachetach. Pachniało mlekiem. Wtulone w chusty kobiety wracały z obór do chat. Nagle jasno się stało, jakby wstał nowy dzień. Łuna biła od strony zagrody ubogiego rolnika Blocha. Zbiegła się cała wieś, jak do pożaru. Lecz to nie ogień dawał taki blask. Nieziemską jasność roztaczał mały obrazek Matki Boskiej, który wisiał na jednej ze ścian, tuż nad łóżkiem. Bloch wraz z rodziną klęczał, patrząc w postać Maryi.

Na przełomie XVII i XVIII wieku według podań wydarzył się opisany powyżej cud.Wydarzenie to pociągnęło za sobą następne. Wieść o cudzie rozchodziła się prędko, a do Żuromina zaczęli ściągać liczni pielgrzymi. „W domu pana Blocha mieszkańca tutejszego znajdujący się obraz Królowej Niebios zasłynął rozlicznymi łaskami, a lud i szlachta okoliczna, a nawet z dalszych stron kraju zbiegli się, błagając w ciężkiej niemocy opieki Bogarodzicy” – czytamy w Korespondencie Płockim z 1877 roku.

Cuda potwierdził Ludwik Załuski – biskup Płocka „po wysłuchaniu kommissyi przez siebie wyznaczonej, sam osobiście też zwiedził Żeromin, był kilkakrotnie w domu pana Blocha i miał podobno być świadkiem kilku uzdrowień, których żadna siła ludzka dokonać by nie umiała” (KP 1877).

Matce Boskiej Żuromińskiej swe życie zawdzięcza również Pan Stanisław Konarski Kasztelanic Kowalski, który „przeprawiając się przez Wisłę wraz z małżonką swoją na łodzi, był w niebezpieczeństwie zatonięcia. Słysząc wiele o cudach w Żurominie doznawanych, z wiarą zawołał: „Matko Boska Żeromska ratuj nas” i w tejże chwili niebezpieczeństwo minąć miało, a bliscy już śmierci małżonkowie wraz ze służbą swoją i ekwipażem, szczęśliwie do przeciwnego brzegu przybili”(KP 1877).

O cudzie w Żurominie głośno też było w latach 50-tych XX wieku, kiedy to figurka Matki Boskiej, która stoi przed kościołem według wielu płakała. Łzy sączyły się z kamienia. Toczył się spór – jedni łzy widzieli, inni nie. Do Żuromina przybyło wielu pielgrzymów z nadzieją, że Matka Boska im pomoże. Na temat domniemanego cudu zabrał nawet głos ówczesny proboszcz ksiądz Ignacy Staniaszko. Twierdził, że nic cudownego się nie dzieje.

I choć sprawa cudu nigdy nie będzie rozwiązana, jedno nie ulega kwestii: mały obrazek, który podarował żuromińskiemu chłopu pewien wojak w zamian za gościnę wiele znaczy w historii naszego miasta. Przecież „gdyby nie ten obraz, nie byłoby kościoła; gdyby nie kościół , nie byłoby klasztoru (co za tym idzie, również szkoły). Gdyby nie kościół i klasztor, byłby Żuromin wsią do końca świata prawdopodobnie” – czytamy w Echach Płockich i Łomżyńskich z 1903 roku.

Źródło: http://ejnik.wordpress.com

 

 

Wydawca oraz Redaktor portalu MlawaInfo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karna lub cywilna

Brak komentarzy